czwartek, 17 września 2009

I jeszcze o zwierzętach

W komentarzach do wczorajszego filmu o przestraszonym misiu Szpiegowsky wspomniała, że nie zna filmów o żującym jeżu i drapanym lemurze. Niemożliwe. Oto naprawiam ten błąd i prezentuję oba filmy. Proszę Państwa, oto jeż:

Jeża pierwszy raz zobaczyłem wieki temu, u Kominka. A potem nie mogłem go wyrzucić z pamięci. Myślę, że mógłbym mieć takie zwierzątko… I mógłbym je karmić. Co chwilę. Ogólnie uważam jeże za szalenie sympatyczne zwierzaki (zwłaszcza jak taki jeż tupie sobie powolutku wieczorem w poprzek chodnika), ale ten film pokazuje urok jeża w pełni.

Co do lemura – pierwszy raz spotkałem się z nim w TVN24, gdzie prowadzący nie mogli się powstrzymać od zachwytów nad nim. W pełni się z nimi zgadzam. Oto lemur:

Ta odmiana nazywa się lori, a ten konkretny okaz mieszka gdzieś w Rosji. I wiecie co? Ja go rozumiem – też byłbym zdziwiony, gdyby ktoś nagle przestał mnie drapać.

Te filmy mają jedną przewagę nad wczorajszym filmem o misiu – zwierzęta na nich są po prostu zadowolone.

7 komentarzy do przeczytania:

Beata pisze...

No to, to ja już widziałam (jeża nie) i jestem pełna podziwu dla jeża, bo je trzymany :) pi,ekne dzięki Cichy za wesołe filmiki:)

szpiegowsky pisze...

no to już wszystko jasne :-)
jeża nie znałam bo o kominku usłyszałam dopiero przy aferze budyniowej ;-)

lemura nie znałam, bo od 10 lat żyję bez tv....

a jeże swoja drogą uwielbiam.

beata: to wcale nie jest trudno trzymać jeża. ba, jak się go odpowiednio trzyma, to nawet zwinięty w kulkę nie kłuje ;-)

slawkas pisze...

Jednak misio rządzi :)

Cichy pisze...

Tak sobie myślę, że wszystkie te zwierzęta rządzą:) W zalewie słodziutkich kotków, piesków czy chomików - niedźwiedź, lemur i jeż wyznaczają nowe standardy! Teraz nie wiem, czy wolałbym mieć lemura, czy jeża...

szpiegowsky pisze...

ja osobiście chyba bardziej lubię jeże, ale obawiam się, że mimo wszystko nie są zbyt przytulne.. ;-)

Beata pisze...

Mój ojciec chiał sobie jeża na zimę udomowić, niestety jeż uparł się, że będzie zimował w jego łózku...niestety wylądował w szopie:)

Cichy pisze...

Własny jeż - zazdroszczę:)

 
www.speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com