poniedziałek, 18 października 2010

Spacery – część I: Sopot wzdłuż plaży

Aparat noszę przy sobie codziennie. Wprawdzie to tylko zwykła “małpka” (swoją drogą – niesamowicie pojemne słowo), z porażająco niewielkim zoomem, ale do utrwalania życia codziennego – jak znalazł. Postanowiłem, że raz na jakiś czas wrzucać tak po prostu zdjęcia z różnej maści spacerów, a czasem z codziennej drogi do pracy. Ewentualnie do domu. Od czasu do czasu może udam się na jakiś spacer celowo, tylko po to, aby zrobić zdjęcia na bloga. Ale wtedy z pewnością wezmę lepszy aparat:)

Warto – moim zdaniem – uwieczniać to, jak dziś wygląda nasze otoczenie. Nawet, jeśli to nie są artystyczne zdjęcia, a zwykłe fotki dokumentujące ruch uliczny. Gdy rozejrzeć się dokoła – widać wyraźnie, że nie tylko Trójmiasto, ale cała Polska dość dynamicznie się zmienia. Tam, gdzie wczoraj stały kamienice, jutro może być biurowiec, autostrada, stadion albo galeria handlowa. Warto zachować więc widok stanu obecnego. Kto wie, może za kolejne sto, dwieście lat następcy panów Tuska i Fortuny zechcą wydać kolejny album “Był sobie Gdańsk” – i wtedy takie zdjęcia będą jak znalazł:)

Dziś nieco powspominamy wakacje, piękną, słoneczną pogodę w sierpniu i wysokie temperatury nad Zatoką Gdańską. W końcu za oknem nieuchronnie zmierza do jesieni, coraz zimniej, dni coraz krótsze – nie ma sensu dołować się patrzeniem za okno. Lepiej spojrzeć w ekran i przypomnieć sobie, jak to w wakacje bywało. Zapraszam na spacer z Sopotu w stronę Gdańska.

Kto nie ma nastroju na przeglądanie wszystkich zdjęć na moim blogu, albo ma ochotę pobrać któreś z nich, to zapraszam do mojej galerii na fmix.pl – przypominam tylko o zasadach licencyjnych tego bloga:)

Spacer zaczynamy na Placu Zdrojowym, obok świeżego budynku Domu Zdrojowego. Dużo szkła, jasny budynek – fajnie wpisuje się w klimat Sopotu.

Następnie budynek Zakładu Balneologicznego – to już starszy budynek…

…z elegancko zdobionym wejściem.

Przed Zakładem stoi grzybek inhalacyjny, dzięki któremu można skorzystać z uzdrowiskowych mocy Sopotu:)

Grzybek jest zwieńczony ptakiem – na moje oko to sopocka mewa.

Wchodzimy do Parku Marii i Lecha Kaczyńskich, a tam czeka na nas już kościół ewangelicko – augsburski. Schowany pomiędzy drzewami parku, fajnie wpisuje się w sopocki styl architektoniczny.

A po drodze do kościoła mijamy taki stylowy barometr.

Rzut oka za siebie – widać wejścia na molo, latarnię morską i nowy hotel Sheraton. Oraz tłumy na deptaku. Choć to na zdjęciu to i tak skromna próbka.

Idąc w stronę Gdańska po lewej stronie mijamy chiński hotel i restaurację. Obiekt umieszczony jest w Łazienkach Północnych i wygląda całkiem sympatycznie. Na temat hotelu czy jedzenia nie mogę się wypowiedzieć, ale jak szukaliśmy sali na wesele, to ich oferta była całkiem rozsądna.

Dalej wzdłuż deptaka…

Aż docieramy do tawerny o wdzięcznej nazwie “Złota Rybka”. Całkiem łatwo ją rozpoznać, bo ma w logo złotego krokodyla (który zapewne zjadł tę rybkę).

A po prawej co chwilę mijamy takie urokliwe wille. Niestety, żadna z nich nie jest na sprzedaż i pewnie długo nie będzie, więc marzenia o mieszkaniu z klasą i widokiem na morze (za bajońskie sumy) trzeba odłożyć na półkę.

Tuż za Wojskowym Domem Wypoczynkowym, a przed Tawerną Rybaki, widać wreszcie nieco więcej plaży niż tylko w wąskim przejściu między wydmami:)

Nadciągające chmury najwyraźniej przegoniły nieco plażowiczów. Ale zawsze można się posilić czy napoić w takiej małej, różowej budce…

I tak kończymy krótki spacer wzdłuż plaży. Kilka wspominkowych albumów z wakacji jeszcze mam, ale potem postaram się dorzucić coś aktualniejszego… A może jest coś w Trójmieście co Wy, goście z daleka, chcielibyście zobaczyć?

1 komentarzy do przeczytania:

Verónica pisze...

co mi przypomniało czasy, kiedy na zaspę, do spotu, oraz nazad się plażą leciało....

 
www.speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com