czwartek, 6 sierpnia 2009

Galeria Bałtycka - H&M

Byłem dziś na zakupach w Galerii Bałtyckiej, konkretnie w sklepie H&M. Kupić nic nie kupiłem (szukałem spodni), ale zaobserwowałem kilka ciekawych rzeczy...
Po pierwsze - wszystkie męskie spodnie mają przyczepiony alarm z tyłu, dokładnie pośrodku, pomiędzy pośladkami. Nieco utrudnia to mierzenie... i śmiesznie wygląda. No i trudno się sprawdza, jak takie spodnie leżą podczas siedzenia - bo jak tu usiąść na alarmie.
Druga kwestia - to muzyka, a raczej jej brak. W jednym konkretnym miejscu - w przymierzalniach. W całym sklepie słychać radosne "umpa - umpa", które skutecznie zagłusza mysli, ale tam, gdzie człowiek liczyłby na jakąś chwilę intymności (w końcu nieczęsto rozbieram się w miejscach publicznych), marzyłby o jakiejś barierze dźwiękowej oddzielającej go od reszty świata - wtedy akurat musi znakomicie słyszeć to, co dzieje się w kabinie obok. Że ktoś ma za gruby tyłek, że ta bluzeczka to jednak na tobie źle leży, że za mały masz biust do tej tuniki...A co mnie to obchodzi!? Poza tym - ta świadomość, że każady mój szept też jest doskonale słyszalny - paranoiczne, ale nie lubię takiego uczucia.
I ostatnia sprawa, ale też związana z przymierzalnią. Większość sklepów, jakie kojarzę, ma przymierzalnie zamykane drzwiami wahadłowymi, albo zasłonami - ale H&M za punkt honoru postawił sobie chyba zrezygnowanie z takich wygód i zrobił zwykłe drzwi. Otwierane do środka! Wyobraźcie sobie, co to za wygoda, gdy w przymierzalni są dwie osoby (nie w żadnym zbereźnym celu - czasem tak trzeba) i jedna z nich musi się przepychać, aby wyjść.
Ta ostatnia kwestia uświadomiła mi coś jeszcze - nei wiem, gdzie w takim H&M może przymierzać ubrania osoba niepełnosprawna, na wózku. Pomijam fakt, że raczej nie wjedzie do przymierzalni (drzwi są bardzo wąskie), ale nawet jeśli jakoś się to uda, to te zawiasy umieszczone po niewłaściwej stronie framugi sprawiają niezły problem.
Tak sobie pomyślałem - tyle się mówi o wyrównywaniu szans, o budowaniu bez barier, a tymczasem wydaje się, że dokoła nas ciągle jest masa przeszkód dla osób niepełnosprawnych. Od dziś, gdy zauważę coś absurdalnego, co może utrudniać życie niepełnosprawnych, postaram się to opisać (oznaczę to tagiem "3 schodki" - bo właśnie trzy schodki przy wejściu do każdego sklepu symbolizują niezauważalną dla zdrowych barierę nie do przekroczenia dla osób na wózkach). Coś czuję, że takich miejsc może być wiele...i to pomimo wszechobecnych podjazdów.

6 komentarzy do przeczytania:

slawkas pisze...

Ale drzwi otwierane do środka za to łatwiej zablokować, gdy ktoś niechcący chce otworzyć! Najbardziej bezproblemowe przymierzalnie są na targach - "a o tu za samochodem pan/i sobie stanie, folia tam leży..."

szpiegowsky pisze...

hm, mnie z kolei najczęściej dobija to radosne umpa- umpa.
bo zagłusza wszystkie inne myśli.
i potem ląduję w przymierzalni z czymś obłędnie różowym i zachwycam się ciszą :-).

tak czy siak- widziałam bardziej nietrafione przymierzalnie.
np. w esotiq- są takie drzwi jak w westernowym saloonie...
niektóre sklepy mają zasłonki, które nigdzie nie sięgają ;-)

a, i moim skromnym zdaniem- osobom niewidomym nie przeszkadzają drzwi ;-)
domyśliłam się- co autor chciał przez to powiedzieć, ale wyszedł ci za duży skok myślowy :-)

Cichy pisze...

@slawkas: do "wucetu", do "wucetu" - i barykaduj się, barykaduj się...ale tandeta...
Koniec cytatu:)
Zazwyczaj te drzwi mają na dole spore wycięcie, więc widać, czt ktoś jest w środku - i przypadkowe wejścia nie powinny się zdarzać. A "przymierzalnie" targowe to inna klasa - ale tam nie spodziewam się wiele. Ale w największym centrum handlowym w północnej Polsce (podobno), w markowym sklepie - o, to jest inna inszość.

@szpiegowsky: no cóż, umpapa ma właśnie klienta ogłupić - żeby kupić tę różową bluzeczkę z króliczkiem. Niemniej - rozmowy z sąsiednich kabin to nie jest to, co chciałbym słyszeć, gdy się rozbieram...
Gdy zamknięcie kabiny nic nie daje (jak te wspomniane przez Ciebie zasłonki), to już samo w sobie jest śmieszne - ale w tym H&M drzwi się bardzo ładnie zamykają...
No, faktycznie, z tym skokiem myślowym może przesada - ale chyba jestem zrozumiały?:)

szpiegowsky pisze...

nie wiem czy jesteś zarozumiały z tym skokiem :-)
właściwie- imho- trochę zapachniało taką ignoracją, jak np. ludzie sądzą, że psy przewodniki to nawet się "znają" na numerach linii autobusowych :-p

ha! tu ci chyba dopiekłam!

no wiesz- mnie to cieszy- że w przymierzalni nie ma nic głośnego.
bo to umpa mnie na tyle rusza- że biorę bluzkę do przymierzalni...
którą od razu rzucam w kąt- i mierzę normalne rzeczy...

ale wiesz jak to jest- że nie znalazł się taki, co by wszystkim dogodził :D

a te westernowe drzwi w esotiqu są the best :)

Cichy pisze...

@szpiegowsky: no tu się chyba nie zrozumieliśmy...napisałem "zrozumiały", a nie "zarozumiały" - i staram się nie być ignorantem. Nie sądzę, że psy przewodniki potrafią czytać numery autobusów i tak dalej... po prostu czasem sobie uświadamiam, że to, co dla mnie jest oczywiste, dla kogoś może być straszną przeszkodą.
I spoko - ja nie jestem z tych, którym łatwo dopiec. Musisz się bardziej postarać:)

No i właśnie zauważyłem, o co cho - napisałem "niewidomy", a miałem na myśli "niepełnosprawny" - niejako w domyśle "na wózku". Już poprawiam. Zwykłe przejęzyczenie - zdarza mi się to nagminnie.

szpiegowsky pisze...

nie no, nie chciałam ci dopiec :-)
ale czasami spotykam się z różnymi kreacjami rzeczywistości,
i ludźmi, którzy np. GŁoŚNO się dziwią, czemu niewidomi nie prowadzą samochodów, skoro są auta przystosowane do osób niepełnosprawnych...

jak naprawdę będę chciała ci dokuczyć :-) to zauważysz to ;-)))

 
www.speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com